Dlaczego w życiu gramy różne role?

Czy warto zakładać maski? Czasem warto, czasem trzeba, ale nie można dać sobie dorobić „gęby” i zatracić się w tym sztucznym bycie.

Dlaczego ludzie nakładają na siebie maski? Po pierwsze dlatego, aby być zaakceptowanymi przez jakąś grupę, np. w szkole, w pracy – chcemy się przypodobać innym, być tacy jak oni, nie odstawać. To nam daje pewne poczucie bezpieczeństwa – w końcu w grupie siła. Staramy się dostosować swój ubiór, makijaż do innych – stąd np. dress cody w korporacjach, podobnie spędzany czas, kupowanie tych samych gadżetów. Mamy potem wspólne tematy do rozmów dzięki czemu budujemy jakąś więź. Problem pojawia się wtedy, gdy robimy to wbrew zdrowemu rozsądkowi, bo tak naprawdę nas na to nie stać. Odmawiamy sobie pewnych rzeczy, aby móc robić coś na pokaz.

Kolejnym powodem zakładania maski jest chęć osiągnięcia jakiegoś celu. Jak cię widzą, tak cię piszą. A więc przyjmując jakąś maskę, grając jakąś rolę, tworzymy swój sztuczny wizerunek, aby kogoś zmylić, oszukać w celu osiągnięcia jakichś korzyści. Tu także dużą rolę odgrywa ubiór i makijaż. Schludnie ubrany i zadbany człowiek, w dodatku uśmiechnięty, może zyskać o wiele więcej u innych osób niż ten sam człowiek, ale niechlujny. Niestety obowiązuje taka zasada, że wolimy być zdrowi, mądrzy i piękni, niż chorzy, głupi i brzydcy, a co za tym idzie wolimy również przebywać w towarzystwie tych pierwszych. Dlatego to oni zapunktują u nas przy pierwszym spotkaniu i wrażeniu.

Tym co najbardziej zadziwia jest fakt, że często pozory wystarczają, aby ludzie bezrefleksyjnie zareagowali nie na prawdziwy autorytet, a na sam jego symbol. Wiele takich symboli może automatycznie powodować uległość, nawet przy braku autorytetu rzeczywistego. Dlatego też są one skrupulatnie wykorzystywane przez takich użytkowników wpływu, którym tego autorytetu brak. Aby wpłynąć swoją maską na innych mogą wykorzystać ubiór, pojazd, a nawet tytuł naukowy. Każdy z tych symboli statusu i władzy może ich zbliżyć do celu, a więc do zmanipulowania danej osoby w celu osiągnięcia jakiejś korzyści.

Tytuły są symbolem zarówno najłatwiejszym jak i najtrudniejszym do przywłaszczenia. Najłatwiejszym, bo ktoś może się nimi posłużyć, a my na ogół nie mamy możliwości, aby to od razu zweryfikować. Z kolei najtrudniejszym dlatego, że w normalny sposób ich zdobycie wymaga wielu lat wyrzeczeń, nauki i pracy.

Ubranie, a właściwie przebranie, również może wpływać na otoczenie. Najbardziej znaczące a tej kwestii są wszelkiego rodzaju mundury i uniformy, ale także garnitur może mieć moc nakłaniania innych do uległości, gdyż jest łączony w naszej kulturze z wysoką pozycją społeczną i prestiżem.

Makijaż – jeśli wykonamy go w sposób prawie niewidoczny, w taki, który jedynie podkreśli naszą urodę, sprawi, ze przy pierwszym kontakcie zostaniemy odebrane jako miłe, łagodne, pozytywne kobiety. Z kolei makijaż mocny, w którym użyjemy mocnych kolorów np. czerwonej szminki, sprawi, że ludzie odbiorą nas jako kobiety z charakterem, o silnej, dominującej osobowości.

Kolejnym powodem zakładania masek jest strach przed zranieniem. Często, szczególnie w stosunkach damsko-męskich, można zaobserwować pewną niedostępność, brak przyzwolenia na zbudowanie prawdziwej bliskości. Wszystko po to, aby uchronić się przed cierpieniem po awanturze, rozczarowaniu, czy stracie.

Często zakładanie masek zaczyna się bardzo wcześnie, jest przekazywane przez rodzinę, tradycję, wychowanie. I są one kształtowane przez ten przekaz oraz własne doświadczenia życiowe – odrzucenie i brak akceptacji. Ma to związek z tzw. wychowaniem poprzeczkowym, nadopiekuńczością lub nadmierną krytyką.

Kiedy pozbywamy się masek i wychodzimy z określonych ról, stajemy się wolni i niezależni. Podkreślamy swoją autonomię oraz siłę. Wchodząc tak w grupę obcych sobie osób, ryzykujemy, że nie zostaniemy zaakceptowani i że łatwiej będzie nas zranić. Ale też pokazujemy innym, że bez względu na ich zdanie, znamy swoją wartość.